MM przychodzi do domu i ....potem odbywa się ten sam realizowane co dnia przez niego schemat: - kąpiel - kawa - przysypianie z pilotem na kanapie / przy braku możliwości zabrania go w celu np. przełączenia programu/ - kilka słów na tematy dnia codziennego w przerwie w przysypianiu - przysypianie z pilotem w ręku - łyk kawy całkiem już zimnej - niezbyt udane próby rozmowy inicjowane przeze mnie - np. muszę coś omówić w kwestii naszej egzystencji - przysypianie z chrapaniem - prysznic przed snem a kiedy już pora spać...oglądanie tv.... Czy wszyscy faceci tak mają na wiosnę?
- Ta mi się podoba, a Tobie? - mówię do MM wskazując na szafę w salonie meblowym - Wybierz jaką chcesz - MM odpowiada kurtuazyjnie, a ja trzymam się od zaraz tej wersji kurczowo i wskazuję na inną, którą upatrzyłam sobie wcześniej ale ze względu na cenę wypierałam z opcji "zakup", dlatego ciągnę go do tej właśnie szafy.... - A ta, zobacz, ta jest super, wielka, pakowna, ale nie toporna, ma dużo półek....- zachwalam - No.... - To może tę kupimy? - E...ta mi się podoba...nie ma przesuwanych drzwi, za duża, te półki też , sama zobacz, nie za bardzo...Poszukajmy inną. - Za droga? - Nie, ale mnie się nie podoba. I tak nam zeszło aż.....nie kupiliśmy żadnej. W każdym razie nadal ...niby....kupimy jaką ja chcę ;)
W drodze padł nam gps, a jechaliśmy pierwszy raz tą trasą. Zaproponowałam, że może zapytamy o drogę, gdy okazało się iż chyba zboczyliśmy z trasy a czas dojazdu mocno się kurczył /musieliśmy być o określonej porze/. - Absolutnie! Dam radę - zasyczał MM - Ok - odpowiedziałam wiedząc że facet który pyta o drogę to rzadkość
Po pół godzinie zatrzymaliśmy się na stacji. Na kawę. Niby. Kiedy poszłam skorzystać z toalety czekający pod nią MM prędko podszedł do kasjera zapytać o drogę. I...kupił mapę którą zapewne analizował w toalecie.
Skąd wiem? Bo jak wsiadał do samochodu to wystawała mu spod swetra :)
Dojechaliśmy na czas, choć na pewno drogą "na okrętkę". I liczy się przecież finał, prawda ? ;)
- To o której idziemy do Jaśków? - dzwonię do MM, bo jest w pracy a ja chce zaplanować sobotę - A ja wiem? - w słuchawce głos MM brzmi jakby nie wiadomo jak trudne pytanie padło w jego stronę - A na którą się z nimi umawiałeś? - N....o po południu.... - Bez godziny? - Taaaa.... - Dobra, to zadzwonię zaraz i dowiem się. - To dzwoń - ups, słuchawka z nerwem padła "na twarz"
Szykujemy się do wyjścia. Zimno jest, śnieg pada i wiatr wieje, więc na kawę nie planuję się stroić jakoś wyjątkowo. Myślę o tzw. sportowej elegancji. Wciągam dzinsy i białą koszulę i polowerek. MM wychodzi z pokoju odstawiony w garnitur. - Ty się tak ubierasz???? - widzę jego wielkie zdziwienie - Znaczy jak? - No tak.... myślałem że na elegancko pójdziemy.....To mam zdjąć krawat? I marynarkę? - Jak chcesz, ja się nie przebieram, przecież na kawę idziemy tylko.... - No skoro tak uważasz.....
MM ma minę zbitego psa i przez moment myślę że może chciał mnie zwieść i zamiast do Jaśków zabrać na jakąś ekstra kolację. Nie...przecież dzwoniłam do Jaśków - potwierdzili....Odpada....Ale może jakaś uroczystość, rocznica u nich...? Zwątpienie mija pod drzwiami Jaśków. Gospodarze otwierają drzwi a mnie kamień spada z serca. Dlaczego? Jaśki , oboje w strojach domowych, na luzie. Ufff.....
Nie mniej zauważam że MM , zupełnie niespodziewanie, zaczyna częściej zakładać garnitur....O co chodzi? Pojęcia nie mam...
Dzwoni telefon. Odbieram. To MM - Jestem - słyszę w słuchawce - Gdzie jesteś? - pytam zdziwiona - Jak to gdzie? Na parkingu. - Na jakim parkingu??? - Pod Twoja firmą ? - moje zdziwienie sięga zenitu, bo przecież oboje jeszcze mamy godziny pracy... - Ubieraj się, w pracy mam marazm to pomyślałem że zabiorę Cię na obiad, zjemy sobie w końcu razem, a potem zawiozę do domu,bo mróz straszny. Nie chcę żebyś zmarzła. - Kochany jesteś!
No to mnie zaskoczył. Jak za dawnych czasów . Miłe to bardzo, niby nic a tyle warte :)
MM zasnął leżąc na kanapie, nawet trochę pochrapuje. Mnie już spanie przeszło, w telewizorni leci coś o drugiej wojnie światowej, więc wolałabym pooglądać jakiś film. No więc delikatnie sięgam po pilota, baaaardzo delikatnie....I nagle...
- Czemu przełączasz? Ja oglądam!
- Przecież śpisz, nawet lekko pochrapywałeś - śmieję się
- Ja chrapałem? Ja nie chrapię - odpowiada MM oburzony
Odpuszczam, wstaję zrobić herbatkę i całuję MM w czoło. Zaraz zaśnie, a pilot teraz leży na stoliku. Dam radę.
Za dluższą chwilę wracam z herbatą i siadam na fotelu, żeby nie zbudzić MM. Bo śpi, znów pochrapując. Sięgam po pilota.....
- Czemu nie założyłaś czapki? Mróz jest, wszyscy w czapkach maszerują ! - piekli się MM widząc jak wracam z pracy - Wszyscy? No...niekoniecznie. Przecież ty też czapki nie zakładasz. - odpowiadam spokojnie - Ja to co innego. Nawet rękawiczek nie noszę.
- Jezu, co za chlapa! Cały samochód fefrałem jadac do domu z myjni - narzeka MM kilka dni temu
- Jezu, no szklanka od rana, jeszcze szyby trzeba skrobać ! - to MM mówi dwa dni temu
- Jezu, co za paskudna pogoda, pada i pada ten snieg, nie do wiary, całą noc i cały dzień...ile jeszcze tego spadnie, będę musiał auto odśnieżać.... - a to lamentuje MM dziś
..oj...........Malkontenctwo to jednak straszna wada, czyż nie?
- Czy ty jutro też się w tę miniówkę odstrzelisz? - Nie wiem, być może - śmiać mi się chce z MM, bo jakiś ostatni zazdrosny jest - Zawsze jak jest jakieś zebranie to miniówkę masz na sobie - drąży dalej MM - Nie, jutro założę dresy - śmieję się - Akurat! Ty te kiecki zakładasz a chłopaki szaleją...ostatnio do całowania się chcieli na pożegnanie rzucać ale my kurteczki i pa pa - Ty jesteś zazdrosny? - Ja? Chyba żartujesz - obruszył się MM
- Jutro o 13.00 jest zebranie sekcji - informuje mnie MM - W porze obiadu? - pytam dziwnie skupiając się na najmniej w sumie istotnej rzeczy - Masz być , prezes chce żebyś przyjechała - odpowiada MM ignorując moje pytanie - Tak? - szczerze się dziwię - No tak ! Podobno zadeklarowałaś się do pracy nad prospektem - stwierdza MM nerwowym glosem - Zapytali czy pomogę, to odpowiedziałam że nie ma sprawy - A co Ty tak się wyrywasz? - Wyrywam? Nie, po prostu mogę pomóc - Tak się nie wyrywaj, bo cię wykorzystają - MM kończy rozmowę i widać że jest niezadowolony bo staję się w sekcji coraz ważniejsza. Eh, ta męska ambicja, dziwna czasem jest....